Emil z Polski na wakacjach, czyli Łosie Eurotrip z niewesołym zakończeniem. Zwierzak premierzył 500 km, aż w końcu trafił… pod klosz

Przez całe lato był niekwestionowaną gwiazdą mediów społecznościowych Europy Środkowej. Emil, młody łoś z Polski, postanowił ruszyć w świat. Jego grand tour po czterech krajach dobiegł jednak końca w dość dramatycznych okolicznościach. Powód? Zbytnie zamiłowanie do dobrych połączeń komunikacyjnych.
Z Polski w Czechy, czyli łosio-backpacker zaczyna przygodę
Wszystko zaczęło się w czerwcu, gdy Emil został wypatrzony przez zaskoczonych mieszkańców Ludgerovic w Czechach. Wiele wskazuje na to, że nasz rodak przekroczył granicę bez paszportu, rozpoczynając tym samym wielką eskapadę. Jak na prawdziwego obieżyświata przystało, nie ograniczał się do jednego kraju.
Jego trasa wiodła przez Polskę, Czechy, Słowację i Austrię. W sumie odwiedził blisko 60 miejscowości, pokonując dystans około 500 kilometrów. Można śmiało powiedzieć, że był to najsłynniejszy łosi road trip od czasów… no właśnie, chyba nie mieliśmy wcześniej takiego przypadku.
Emil stał się żywą legendą. Lokalne media śledziły jego poczynania z zapartym tchem, a mieszkańcy kolejnych wiosek z niedowierzaniem patrzyli, jak dostojny przechodzień przemierza ich pola i łąki. Był jak bohater powieści drogi: wolny, niezależny, trochę zagubiony, ale podążający własną ścieżką. Niestety, każda podróż musi się kiedyś skończyć.
Spotkanie z cywilizacją, czyli dlaczego autostrady to nie są szlaki dla łosi
Wielka przygoda Emila zakończyła się w miejscowości Sattledt w Górnej Austrii. Nasz globtroter, prawdopodobnie zmęczony bezdrożami, postanowił skorzystać z szybszego połączenia i zbytnio zbliżył się do autostrady. Służby, widząc, że łoś może stanowić „bezpośrednie zagrożenie dla pojazdów”, podjęły radykalną decyzję. Nie była to jednak decyzja ostateczna, a jedynie… przymusowy powrót do rzeczywistości.
Emil został uśpiony (na szczęście tylko w sensie farmakologicznym), a miejscowi strażacy, zamieniając się w luksusową taksówkę, przewieźli go na słomianym posłaniu do czeskiego Parku Narodowego Szumawa.
To tak, jakby turystę, który zboczył z szlaku, odesłać do rezerwatu przyrody all inclusive.
Nowy rozdział: Emil pod nadzorem i w towarzystwie
Teraz zaczyna się nowy etap w życiu Emila. Otrzymał on nadajnik GPS, dzięki czemu z wolnego ducha stał się obiektem stałego monitoringu.
Czescy specjaliści mają nadzieję, że w Szumawie, gdzie żyje już niewielka populacja 10-20 łosi, Emil w końcu znajdzie towarzystwo i przestanie szukać szczęścia na obcych ziemiach.
Można tylko mieć nadzieję, że nowi kumple z Szumawy docenią jego opowieści z wielkiego świata. Bo któż inny może im opowiedzieć, jak to jest podróżować przez pół Europy, by w końcu wylądować pod czujnym okiem satelity? Powrót do korzeni bywa trudny, zwłaszcza gdy ma się za sobą taką przygodę.
Emilku, dziękujemy za show! Twoja podróż była cudownie absurdalna i przypomniała nam wszystkim, że nawet najwspanialsza wyprawa może skończyć się… przymusową relokacją z pomocą strażaków. Trzymamy kopyta za Ciebie!
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@bumber.pl