Kaczyński w Krainie Czarów: Konstytucja budowana na skale, czyli jak wygrywać, gdy nie masz 2/3 głosów

W poniedziałkowym przemówieniu, które mogłoby służyć jako scenariusz do politycznego thrillera z lekkim przymrużeniem oka, prezes Jarosław Kaczyński zaprezentował łodzianom swój najnowszy plan. Polska, jak się okazuje, to dom zbudowany na piasku, a obowiązująca konstytucja to fikcja, która „praktycznie nie obowiązuje”. Potrzebujemy więc nowej, budowanej na skale. Problem w tym, że klucz do sejmowego sejfu z głosami jest schowany głęboko w kieszeni opozycji.
Konstytucja-widmo i droga na skróty
Prezes Kaczyński, wcielając się w rolę narodowego geologa, dokonał śmiałej diagnozy:
Obecna konstytucja ma fatalną konstrukcję, zaprzeczającą samej sobie, tworzącą konflikty.
W praktyce oznacza to, że dokument, teoretycznie najważniejszy w państwie, jest jak duch – wszyscy wiedzą, że jest, ale nikt go nie widział w akcji.
Nie po to, żeby konstytucję łamać, tylko przyjąć do wiadomości, że ta obecna w tej chwili praktycznie nie obowiązuje” – tłumaczył prezes, wprowadzając słuchaczy w filozoficzny zawrót głowy.
Skoro konstytucja nie obowiązuje, a do jej zmiany w sposób ustawowy potrzeba 2/3 głosów, których „nie jest łatwo zdobyć”, prezes zapowiedział poszukiwanie „innych możliwości”.
Nie są to jednak, broń Boże, żadne machlojki!
To raczej duchowe dostrojenie się do wyższej konieczności historycznej. To jak szukanie zapasowego klucza do domu, gdy ten główny zgubiliśmy, z tą różnicą, że dom to Rzeczpospolita Polska.
Ekstraordynaryjne zabezpieczenia i mechanizmy spoza prawa
Nowa konstytucja ma być niczym fortecą. Musi proponować „zabezpieczenia ekstraordynaryjne – takie, których nie ma w innych konstytucjach”. Co kryje się pod tym enigmatycznym pojęciem?
Tego prezes nie ujawnił, ale zasugerował, że chodzi o „pewne mechanizmy pozaprawne”.
Brzmi to podejrzanie jak zapowiedź wprowadzenia Mocy z „Gwiezdnych Wojen” do systemu prawnego. Być może chodzi o to, by sędziowie przed wydaniem wyroku konsultowali się z jasnowidzami lub rzucali kośćmi do gry.
Wszystko to, jak wyjaśnił, ma służyć zbudowaniu państwa na skale, w przeciwieństwie do obecnego „domu zbudowanego na piasku” (nawiązanie biblijne mile widziane). Gdyby jednak skała okazała się zbyt twarda, a droga do zwycięstwa zbyt stroma, prezes pozostawił sobie furtkę: „mogą wystąpić jakieś niespodziewane wydarzenia, a wtedy będziemy musieli się do nich jakoś dostosowywać”.
To bardzo wygodne – jeśli plan A (głosowania) zawiedzie, zawsze można liczyć na pomoc nieprzewidzianych zdarzeń, które w polityce zdarzają się nadzwyczaj często.
Jedność, ale nie z byle kim
Kluczowym elementem budowy nowej, skalskiej Polski ma być „zjednoczenie obozu patriotycznego”.
Warunek jest jeden i niezmienny: „kto jest gotów współpracować z Platformą Obywatelską, tego w obozie patriotycznym być nie może”. To taki patriotyzm z załącznikiem wykluczającym. Wizja jedności jest więc jasna: ma to być jedność wszystkich, którzy myślą dokładnie tak samo.
Prace nad nowym fundamentem państwa już trwają.
Punktem startowym będzie konferencja ekspercka w Katowicach. Można się tylko domyślać, czy eksperci będą dyskutować nad artykułami, czy może nad wyborem najlepszego gatunku skały, na której postawimy przyszłą Polskę. Granit? Bazalt? A może wapień, dla zachowania historycznego smaku?
Jedno jest pewne: przed nami wielka dyskusja. I choć droga do zmiany konstytucji wiedzie przez wymagające 2/3 głosów, prezes Kaczyński zapewnia, że to „jedyny kierunek, który może nas doprowadzić do zwycięstwa”.
Chyba że pojawią się jakieś niespodziewane wydarzenia. Wtedy, jak to w bajkach bywa, droga może się nagle skrócić.
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@bumber.pl